Gdy zakupy zaczynają być problemem

Któż nie lubi robić zakupów? Z pewnością nie kobiety. Wychodzą ze sklepów zadowolone, z rękoma pełnymi toreb, mimo że portfel świeci pustkami. Pojawia się jednak pytanie: czy takie zachowanie to zwykła rozrzutność, czy może już zakupoholizm?

Różnica pomiędzy rozrzutnością a zakupoholizmem polega na tym, że w przypadku osoby uzależnionej zakupy zawsze wiążą się z obniżeniem pewnego rodzaju napięcia. „Idę na zakupy, bo jestem zdenerwowana, zmęczona stresującym dniem lub źle się czuję i potrzebuję motywacji, a nie dlatego, że chcę mieć ładne ubranie” – wyjaśnia serwisowi infoWire.pl Katarzyna Kucewicz, psycholog z Centrum Psychoterapii Kucewicz&Piotrowicz.

Zakupoholik odczuwa w sklepie potrzebę wydania wszystkich pieniędzy, które ma w portfelu. W zależności od tego, jak wiele wyda, tak duże będzie jego poczucie winy, które pojawia się tuż po odejściu od kasy. Osoba uzależniona czuje się wtedy zawstydzona, zła, przygnębiona. Zaczyna się oskarżać, że znowu jest nieodpowiedzialna. Po powrocie do domu zakupów zaś nie rozpakowuje, tylko chowa do szafy.

Jest kilka sposobów, które pomogą w poradzeniu sobie z zakupoholizmem. Po pierwsze, zawsze tworzymy listę zakupów. Po drugie, nie używamy kart kredytowych, które dają złudne wrażenie, że wydawanych pieniędzy nie ma. Warto też ćwiczyć silną wolę. Jeśli jakaś rzecz się nam podoba, odłóżmy jej zakup na czas, gdy nasze wewnętrzne napięcie minie – radzi psycholog. Jeżeli to nie pomoże, trzeba udać się do specjalisty.

Święta czy sytuacje, które wzmagają w nas chęć kupowania, mogą wywołać wrażenie, że każdy z nas traci kontrolę. Oczywiście wyjście z galerii z kilkoma torbami nowych rzeczy nie oznacza, że jesteśmy zakupoholikami. Warto jednak się tego wystrzegać i zachować umiar oraz zdrowy rozsądek.



dostarczył infoWire.pl
Źródło infoWire.pl. Dostarczył netPR.pl
Authors
Top